Alternatywna historia
Advertisement
Alternatywna historia

Siemowit I (kar. Semjevit) nazywany też błędnie Ziemowitem - legendarny drugi władca z dynastii Władukiewiczów rządzący w Karantanii, plemiennym państewkiem Słowian alpejskich, którego dziedzicami mienią się dzisiejsi Karyntyjczycy (Słoweńcy) noszący tytuł księcia - jedynym źródłem, którego wspomina jest Księdze Królów i Książąt Karantanii autorstwa średniowiecznego mnicha Hotimira Niezamyslowicia. Według tradycyjnej wersji zdarzeń, prezentowanej w łacińskiej kronice i podtrzymywanej przez bardziej konserwatywnych historyków karynckich, Siemowit był synem pierwszego księcia Karantan, Właduka I oraz jego następcą. Z nieznaną z imienia żoną (lub żonami) miał przynajmniej jednego syna i następcę - Borutę oraz anonimową córkę, której tradycja dała imię Siemiła, a która była matką Hotimira, kolejnego księcia. Rzekomo panował między ojcem, a synem, co według dzisiejszych ustaleń miałoby mieć miejsce między 673, a 740 rokiem. Opisywany jest jako krwiożerczy, szalony, rozpustny i uzależniony od alkoholu, ale odnoszący sukcesy militarne władca. Niezamyslowić przypisuje mu zwycięskie wojny z Longobardami, Bawarami, Bizantyńczykami i sąsiednimi Słowianami, a także budowę pierwszej stolicy Karanatni - Karanckigrad (niem. Karnburg). Podobno za karę za swoje zbrodnie, został pogrzebany żywcem, a lud wybrał jego syna, na następcę.

Dzisiejsi badacze prawie, że jednogłośnie odrzucają biografię księcia, jako próbę demonizowania przedchrześcijańskich wierzeń Karantan, a w samym Siemowicie dopatrują się syntezy starożytnych tyranów i średniowiecznych władców, takich jak Manasses, Atalia, Decjusz, Neron, Antioch Epifanes, Bazyli Bułgarobójca czy Herod Wielki i moralizatorską przestrogę przed pijaństwem i lubieżnością. Duża część jednak sądzi, że władca o tym imieniu (a nawet dwóch - patrz niżej) rzeczywiście istniał i pozostawił po sobie ślady archeologiczne. Historycznemu Siemowitowi historycy przypisują wskrzeszenie dzieła Właduka po latach anarchii, stworzenie podstaw pierwszego państwa karynckiego i ustanowienie pierwszej dziedzicznej monarchii książęcej - dynastii Władukiewiczów, rzadziej zwanych Siemowitowcami.

Etymologia imienia[]

Imię ,,Siemowit" ma czysto słowiańskie pochodzenie i jak większość słowiańskich imion składa się z dwóch karynckich rzeczowników: zemlja (od prasłowiańskiego - zeml'a) oznaczającego ,,ziemia" oraz vit (od prasłowiańskiego *vitъ) oznaczającego ,,Pan". Tak więc Siemowit to ,,Pan ziemi". Inną możliwością jest, że pierwszy człon tak naprawdę nie pochodzi od słowa zemlja, lecz bezpośrednio od prasłowiańskiego ,,sěmьja" (..rodzina") - wtedy Siemowit to ,,Pan rodu, rodziny". Tą drugą opcje jednak osłabia fakt, że wyrażenie ,,sěmьja" nie ma potomków w językach południowo i zachodniosłowiańskich. Spotykana niekiedy forma Ziemowit jest błędna i anachroniczna dla jego czasów. Być może imię to funkcjonowało też w skróconej formie Semik. Siemowitami było wielu władców słowiańskich m. in. pradziadek Mieszka I, księcia polskiego.

Życiorys Siemowita według Niezamyslowicia[]

Zdobycie władzy[]

Właduk tuż przed śmiercią nadał starszyźnie plemiennej, rezydującej w Beljach, władzę zwierzchnią Karantanii, a z niej wydzielił po trzydzieści dzielnic dla każdego ze swych synów. Tylko Siemowit nie otrzymał żadnej ziemi, gdyż ojciec był świadom jego despotycznych skłonności, więc przydzielił mu stanowisko arcykapłana Peruna, gdyż tak Słowianie nazywali swego najwyższego bożka. Wbrew starej tradycji poślubił jedną z kapłanek, co nie spodobało się ludowi. Gdy podczas wypełniania obowiązków kapłańskich, w świątyni na ruinach starego rzymskiego miasta Virunium, nazywanych przez słowiańskich osadników Gospowieckim Polem (kar. Gosposvetsko Polje) , tłum wyraził sprzeciw przeciwko jego pontyfikatowi - nasłał na nich swoich zbirów, którzy ich złupili, a wielu zabili na ołtarzu Peruna. Obawiając się kary, jaka go czeka, postanowił przejąć najwyższą władze zanim wieści dojdą do rodziny i starszyzny. Za środki złożone w skarbcu świątynnym utworzył prywatną armię zbójów i najemników. Następnie zaprosił 30 braci na biesiadę z okazji pogańskiego święta Jarych Godów. Pośród biesiadników, znajdowali się sprzyjający mu kapłani, których przekupił, z mieczami ukrytymi pod ubraniem - na hasło Siemowita, wyciągnęli bronie i zabili całą jego rodzinę. Następnie przebrał się w strój książęcy i na czele swych ludzi, z wbitymi głowami braci na włóczniach, pognał do Beljach, gdzie zastraszona starszyzna musiała uznać go jedynym księciem Karantanii. Siemowit nakazał swoim żołnierzom obnosić głowy braci po całym kraju, aby dać poddanym do zrozumienia do czego jest zdolny w imię władzy. A gnijące ciała, zamiast spalić zgodnie z obyczajem, rozkazał wrzucić publicznie do Drawy.

Książę wojownik[]

Ponieważ Karantania była dla niego zbyt mała, a najemników trzeba było z czegoś utrzymywać - nowy książę postanowił się wyprawić na sąsiednie kraje, aby je podbić korzystając przy tym z anarchii, jaka pojawiła się w regionie po śmierci dotychczasowych przywódców. Najpierw wyprawił się na sąsiednich Ciszan, łupiąc ich i uprowadzając licznych jeńców, a na nich nakładając trybut. Potem napadł na pobliskich Morjenitów (Morzan) - został pokonany, ale zdołał wziąć jeńców. Wówczas wybuchł bunt podbitych Ciszan i nawet niektórych klanów karantańskich. Jednak lojaliści w porę ostrzegli Siemowita, tak że ten mógł stłumić je w zarodku. Tysiące buntowników i jeńców morzańskich czekał okrutny los - kazał wszystkim wyłupać oczy z wyjątkiem, co dziesiątego, któremu oszczędzono jedno oko, aby mógł prowadzić swych towarzyszy i wysłał ich na ziemie Morzan. Plemieńcy byli tak przerażeni okrucieństwem Siemowita, że ,,dygocząc i pokornie błagając tyrana o litość, poczęli lizać mu stopy, jak psy niżeli dzielni mężowie, którymi za dawnych lat byli i zwać swym panem". Potem ruszył na bizantyńską Istrię, kiedy tamtejszy archont Simones Matuses, odmówił płacenia trybutu. Istryjczycy, słysząc o bestialstwie słowiańskiego księcia niemal bez walki poddali kolejne miasta: Sipar (Umag), Lovrecica, Karigador, Dajla, Mareda i Novigrad, a wraz z nimi bogaty haracz i mnóstwo zakładników. Dopiero silnie ufortyfikowane Parentinum (Porec), bronione przez samego archonta, stawiło opór. Początkowe próby zdobycia miasta szturmem nie dały rezultatów, a nie było też mowy, aby obrońcy poddali się z pragnienia lub głodu. Siemowit kazał pod osłoną nocy przeczesać okolice w poszukiwaniu jakiegoś sekretnego wejścia. Jednemu udało się znaleźć sekretny korytarz w wysuszonej studni, sięgający jeszcze czasów rzymskich. Siemowit i kilku jego towarzyszy weszło przez tunel do miasta, zamordowała strażników i otworzyła bramy przed armią. Miasto zostało nie zdobyte, lecz z powodu gniewu księcia zrównane z ziemią - kobiety z dziećmi zabrano w niewolę, mężczyzn zabito, a Matusesa, któremu nie udało się uciec, ukrzyżowano. Bogate łupy rozdano zadowolonym żołnierzom. Wódź zamierzał kontynuować swoje podboje, ale wieści o wypadkach na północy, w Księstwie Friuli, a także konieczność osiedlenia mnożących się jeńców w kraju, zmusiły go do powrotu.

Mianowicie Słowianie, prawdopodobnie za wiedzą Siemowita, najechali na pobliskie księstwo Friuli pokonując księcia Adona w bitwie pod Monte Pergessimo i zabierając obfite łupy wojenne. Następca Adona, Ferdulf, pragnąc chwały zwycięstwa nad Słowianami - przekupił Siemowita, aby ten najechał na niego i pozwolił się pokonać. Książę wypuścił część swoich żołnierzy, aby spustoszyła pastwiska, a z główną armią zajął pozycje na wzgórzu, jak uzgodnił z Ferdulfem, podczas gdy Longobardowie ustawili się na łące pod wzgórzem. Za uchodzącymi żołnierzami, biegli liczni uzbrojeni pasterze prowadzeni przez niejakiego Argaita. Kiedy żołnierze dotarli do sił głównych, wieśniacy ruszyli za nimi na wzgórze widząc wojska Ferdulfa. Te będąc świadkiem natarcia pospolitych pasterzy, ruszyli za nimi z pomocą - było to sprzeczne z planem friulskiego władyki, który chciał mieć bitwę na nizinie, a nie na wzniesieniu, ale utraciwszy kontrolę nad sytuacją musiał zaatakować. Na niedogodnym terenie, longobardzka kawaleria została wycięta w pień - zginęło wiele arystokratów, w tym Ferdulf i Argait. Siemowit, szydząc z głupoty Germanina, przyłączył do swej domeny miasta: Cedad, Gorycje, Monfalcone i Amaro. Następca Ferdulfa, niejaki Pemmon, wypowiedział Karantanom wojnę i odbił cztery friulskie miasta spod słowiańskiej dominacji, ale przegrał chcąc dokonać odwetu. W wyniku drugiej kampanii zdołał zająć przygraniczne ziemie po stronie karantańskiej - Leśną dolinę (niem. Lesachtal) i Wiszpryjską dolinę (niem. Gitschtal), ale Siemowit nie pozostał dłużny - wypowiedział mu trzecią już wojnę, odbił zajęte ziemie i wkroczył do Friuli bez litości mordując, gwałcąc i kradnąc zagłębiając się aż pod miejscowość Caneva Doszło do zwycięskiej dla Longobardów bitwy, ale uciekający Słowianie pozostawali silni i gdy dopadł ich germański pościg pod Lauco, nagle rzucili się na prześladowców i całkowicie ich rozbili. Obie strony, nie mogąc osiągnąć zdecydowanego zwycięstwa, zdecydowali się na zawarcie pokoju przywracającego status quo ante bellum.

Budowa nowej stolicy[]

Siemowit, był wielkim wojownikiem, ale z powodu typowo plemiennej organizacji państwa, nie mógł sprawować władzy absolutnej nad wpół-niezależnymi osadami, szczególnie tymi górskimi. Pierwszym krokiem do centralizacji władzy była budowa pierwszej stolicy Karyntii - Karanckigradu. Została wzniesiona na ruinach rzymskiego miasta Virunium, nazywanych przez słowiańskich osadników Gospowieckim Polem (kar. Gosposvetsko Polje) - o wyborze tego miejsca zdecydował fakt, że już wcześniej wznosiła się tu powszechnie znana i uczęszczana świątynia Peruna Gromowładnego, której arcykapłanem był sam Siemowit. Do budowy i ozdoby miasta wykorzystano - oprócz pozostałości po Virunium - także nabytki z grabieży z podbitych i łupionych miast w Istrii i Friuli. Pierwsi mieszkańcy składali się z trzech warstw: wcześniejszych osadników Gospowieckiego Pola, głównie kapłanów, którzy stali się drobną szlachtą zarządzającą miastem, jeńców wojennych uprowadzonych w licznych kampaniach wojennych, którzy byli bardziej cywilizowani od Karantan i zostali rzemieślnikami oraz kupcami, a duża ich część wyznawała już chrześcijaństwo oraz dobrowolnych osadników z innych części Karantanii, których do stolicy zachęcała perspektywa lepszego życia stanu mieszczańskiego, bezpieczeństwa oraz zwolnienie ze specjalnego podatku, który Siemowit miał nałożyć na pozostałe wsie i osady - ci byli głównie robotnikami, rybakami, służbą i żołnierzami. Siemowit dla zwiększenia bezpieczeństwa, kazał wznieść kamienne mury, pomimo naturalnych gór otaczających okolicę, chroniące młodą mieścinę z czterech stron świata. Jego głównym architektem i doradcą budowlany był istryjski jeniec, Paweł, który był w dużym stopniu odpowiedzialny za organizację budowlaną miasta. Inną inspiracją było niewątpliwie same Virunium, którego konstrukcja zachowała się zadziwiająco dobrze dzięki czemu (a także temu, że Istrioci byli ludem romańskim) średniowieczny gród zaskakująco mocno nawiązywał do rzymskich municypiów. Siemowit podzielił miasto na siedem dzielnic, z których poczesne miejsce zajmowała dzielnica książęca - wyposażona była w trzy pałace ze starorzymskimi formami luksusu oraz silnie ufortyfikowaną fortecę - oficjalnie zbudowanej do bezpiecznego obserwowania poczynań ewentualnego wroga, a w rzeczywistości dla obrony księcia przed ewentualnym buntem poddanych. Karanckigrad zbudowano w szerokiej dolinie w pobliżu rzeki Glan, więc nie trzeba było specjalnie daleko wybierać po wodę, ale mimo to zdecydowano się na budowę, co prawda niewielkiego, ale jak na średnie wieki bardzo egzotycznego akweduktu. Inną dzielnice, świątynną, całkowicie poświęcił pogańskiemu kultowi. Dawną świątynkę Peruna, w której służył za młodu, rozbudowano do rozległego kompleksu świątynnego poświęconego wielkim - znalazły się w niej złote podobizny Peruna, Jaryły, Kurenta, Mokoszy, Swaroga, Welesa, Trota i Kraśnika. Odbywały się tam orgie i ofiary z ludzi, szczególnie ze chrześcijan.

Prześladowania chrześcijan[]

Pomimo pogwałcenia starej tradycji niepoślubiania kapłanek - dziewic, Siemowit poważnie podchodził do swej godności arcykapłańskiej, tak jak książęcej. Awansował siebie samego z arcykapłana Peruna na arcykapłana wszystkich bogów, dla zwiększenia swych wpływów, łącząc władzę świecką z religijną, ale wpływy religijne były uzależnione od praktyk kultowych poddanych. Kiedy został księciem, jego kraj zamieszkiwali wyłącznie wyznawcy słowiańskich bożków, ale ciągłe kampanie wojenne przeciwko chrześcijańskim Longobardom i Istryjczykom, zaowocowało pojawieniem się jeńców wojennych, którzy - dysponując większą wiedzą technologiczną niż Słowianie - zostali osiedleni w stolicy i włączeni do aparatu państwowego, co doprowadziło do pojawienia się nowej wiary. Siemowit początkowo nie przejmował się zbytnio religijnymi nowinkami - chciał nawet włączyć Jezusa Chrystusa do państwowego panteonu i arcykapłaństwo jego kultu. Chrześcijanie stanowczo temu odmówili, czym narazili się Siemowitowi. Bardzo nie podobało mu się, gdy chrześcijanie coraz śmielej kwestionowali praktyki pogańskie i szerzyli wśród Karantańczyków wiarę w Chrystusa, zyskując coraz więcej zwolenników, często zrażonych do starej wiary postępowaniem naczelnego kapłana. Wspólnota longobardzka i istryjska w Karanckigradzie wybrała spośród siebie pewnego pobożnego starca imieniem Kakacjusz, na przywódcę lokalnej wspólnoty kościelnej - często jest nawet określany pierwszym biskupem stolicy oraz wznieśli kościół. Wraz z rozszerzeniem się chrystianizacji poza stolicę i pojawieniem się nowego autorytetu religijnego poza księciem, wzrosły obawy, strach i gniew jego samego. Powód był następujący: Chrześcijanie odrzucają jego kompetencje religijne i rozszerzają te przekonania na resztę społeczeństwa, odbierając świątyniom wiernych i jemu samemu władze sakralną. Tą niechęć podtrzymywali i umacniali pogańscy kapłani, również widząc w nowym zjawisku zagrożenie dla swej pozycji. Wybór Kakacjusza na przywódcę wspólnoty, bez konsultacji z władzami, przelał szalę goryczy.

Siemowit wydał dekret na mocy, którego wszyscy dorośli, bez wyjątku, którzy nie chcą mieć w nim wroga, złożyli ofiarę za pomyślność władcy i kraju wszystkim bogom w wyznaczonych przez kapłanów świątyniach. Mieszkańcy stolicy mieli to zrobić w wielkiej świątyni karinckogradzkiej i tak jak się tego spodziewano, chrześcijanie stanowczo odmówili stawienia się na ceremonii. Zezłoszczony tyran, wysłał straż i kazał im przeczesać chrześcijańskie domy w poszukiwaniu zdrajców księcia i ludu, jak ich określał oraz sprowadzić ich do świątyni siłą - tych którzy zbyt mocno się opierali, pozwolił zabijać i rabować ich majątek. Wśród pochwyconych był sam biskup, który pocieszał współwyznawców i apelował, aby mimo wszystko trwali w wierze. Gdy ich zawleczono, książę - pod groźbą okrutnej śmierci - rozkazał Kakacjuszowi złożyć ofiarę na ołtarzu na oczach wiernych, słusznie uznając że to postawa starca podtrzymuje ich na duchu i złamanie jego oporu, złamie wszystkich. Początkowo Kakacjusz, posłusznie wystąpił przed zgromadzonymi, wziął nóż ofiarny i kurę, którą miał złożyć na ołtarzu, ale w ostatniej chwili przed wykonaniem dekretu, z całej siły uderzył kurą w głowę asystującego mu kapłana, gdy ten był oszołomiony, wbił mu nóż ofiary w pierś, zabijając go. Gdy wszyscy byli sparaliżowani całą sytuacją, Kakacjusz obrzucił księcia i pogańskich bogów wyzwiskami. Szybko jednak został obezwładniony i złożony na ołtarzu, a władca powiedział, że każdego kto będzie się opierał, czeka jeszcze gorszy los. Egzekucja przywódcy na oczach chrześcijan, wywołała taki strach, że niemal wszyscy zdecydowali się złożyć jednak ofiarę pogańskim bogom w obawie przed okrutną śmiercią. Tylko dwudziestu kategorycznie się oparło, apelowało do reszty i nawet po torturach, odmówiło udziału w bałwochwalstwie. Rozzłoszczony Siemowit, kazał przywiązać ich do pali oraz podpalić tworząc żywe pochodnie, którymi rozświetlił zewnętrzny plac przy świątyni. Żywoty świętych wymieniają ich imiona - byli to: Fontyliusz, Klaudiusz, Paweł, Arnulf, Józef, Arkadiusz, Leon, Arystodem, Aleksander, Klemens, Wolfstan, Odon, Andrzej, Batylo, Numeriusz, Wigner, Katynga, Teuderyk, Dobromir i Władywoj. Chrześcijanie biadoli nad dolą tych dwudziestu i usprawiedliwiali nią własny grzech. Jedyny kościół jaki był w stolicy zmieniono w świątynie pogańską.

Upadek []

Niedługo po męczeństwie dwudziestu męczenników Karinckigradu i biskupa Kakacjusza, jak określiła ich późniejsza tradycja kościelna, Siemowit zapadł po jednej z licznych pijackich biesiad w głęboki sen - śniła mu się jabłoń, która wydała jabłko, z którego wyrosło drzewo, które swym rozmiarem zgniotło matczyną roślinę oraz wilczyca, która powiła szczenie, a ono ją pożarło. Gdy się obudził, natychmiast uznał, że ta jabłoń i wilczyca symbolizują jego, a jabłko i szczenie jego potomka, który go zgładzi.Z obawy o swoje życie, rozkazał przenieść wszystkich swych synów, rzekomo aż dwudziestu, wraz z pilnującymi ich strażnikami do pobliskiej wsi Neklita, pod pozorem że mają się kształcić na rycerzy. Potem po kryjomu skonsultował swoją decyzje z pogańskim wróżbą, który potwierdził jego obawy i przesądził o decyzji księcia. Jednak rozmowy, usłyszała ukryta za kotarą pewna córka Siemowita (późniejsza tradycja nadała jej imię Siemiła), której nic nie groziło, gdyż w kobietach monarcha nie widział zagrożenia. Postanowiła z planowanej rzezi ocalić swojego rodzonego brata, imieniem Hotimir - przekupiła Lubomira, rycerza z świty Siemowita, aby udał się do Neklity do strażników i sprowadził Hotimira z powrotem do niej pod pretekstem, że książę postanowił go uczynić swym następcą, a gdy to uczynił - ukryła go przed światem. Zaledwie dzień później na rozkaz Siemowita, strażnicy w odosobnieniu zamordowali jego synów. Potem jednak przejął się tym, co zrobił i zaczął nałogowo pić, aby zapomnieć o strasznej zbrodni. Kiedy był pijany do nieprzytomności, służba pałacowa przerażona występkiem władcy, pod przywództwem jego córki i Lubomira, pochowała go do grobu żywcem. A lud, który o wszystkim się dowiedział, cieszył się radośnie i swymi okrzykami zagłuszył rozpaczliwe błagania wytrzeźwiałego Siemowita, aby go wypuścić. Ogłoszono tygodniowe święto zabaw i uczt z okazji upadku despoty. Lubomir przedstawił Hotimira, jako nowego księcia, co społeczeństwo i starszyzna przyjęły z aprobatą.

Teorie na temat Siemowita[]

Teoria tradycyjna[]

Przez długi czas wielu znakomitych, XIX-wiecznych karynckich historyków broniło tradycyjnej relacji Niezamyslowicia o Siemowita. Wszyscy zakładali, że był bezpośrednim następcą Właduka i poprzednikiem Boruty. Większość zgadzała się również z jego domniemanym ekspansywno - militarnym charakterem rządów oraz była gotowa uznać go za fundatora Karinckigradu i twórce monarchicznego aparatu władzy. Mniejszość była gotowa uznać jego rzekome prześladowania chrześcijan za historyczne, choć odrzucała szczegóły, które zostały podane przez katolickiego kronikarza. Do pierwszego obozu zaliczali się Sebjastan Ulicz (1810 - 1859), Włastun Rotak (1770 - 1821), Ludievit Sarba (1791 - 1876), Janez Krotc (1810 - 1889) i Aleksandra Varek (1804 - 1866), do drugiego: Anton Pakol (1779 - 1848) i Konstantin Palak (1798 - 1844), a do trzeciego: Matej Warmi (1850 - 1923) i Semik Torban (1860 - 1932). Obecnym głównym zwolennikiem teorii o w dużym stopniu wiernym oddaniu przez Niezamyslowicia faktów historycznych jest profesor historii na Uniwersytecie w Lubjanie Petar Aretać (ur. 1982). W okresie rozwoju karynckiej świadomości narodowej, karynccy badacze w większości bronili historycznej wartości Księgi Królów i Książąt Karyntii, ponieważ uważali ją za kronikę opiewającą początki państwa i narodu, o bardzo ważnym przesłaniu narodowo-moralnym wymierzonym przeciwko przymusowej iitalianizacji i germanizacji, tak politycznej, jak i kulturowej. Szczególnie ważna było umiejscowienie, jak najwcześniej powstanie państwa karynckiego i wykazanie ciągłości władzy politycznej w Karyntii, od jej powstania do austriackiego podboju. Dlatego stanowisko tradycjonalistów, motywowane głównie ideologicznie, straciło popularność po usamodzielnieniu się Karyntii, kiedy idea - która go moralnie podtrzymywała - spełniła się i obecnie zostało prawie całkowicie zarzucone przez historyków na rzecz teorii rewizjonistycznej.

Koronnym argumentem nielicznych tradycjonalistów jest to, że oprócz szeregu zbrodni Niezamyslowić przypisuje pogańskiemu władcy szereg sukcesów militarnych i poważną zasługę w postaci budowy stolicy, co nie miałoby miejsca, gdyby rzeczywiście Siemowit był tylko upostaciowanym pogaństwem dawnych Karantan, które kronikarz chciał przedstawić, jako najwyższego rodzaju barbarzyństwo kontrastujące z postacią dobrodusznego chrześcijanina Boruty. Według nich kronikarz robił wszystko, aby zniwelować rzekome zasługi historycznego Siemowita, których był mimo wszystko świadom. Poza tym przypominają, że kilku następnych karynckich władców chrześcijańskich nosiło imię Siemowit, co oznacza, że w tradycji karantańskiej posiała istnieć również pozytywny odbiór tej postaci, co przeczy temu, aby był on jedynie fikcyjnym tyranem uosabiającym pogaństwo. Oprócz tego Kronika Longobardów autorstwa Pawła Diakona, choć nie wspomina o Siemowicie to potwierdza, że friulski książę Ferdulf na własne życzenie sprowokował najazd Słowian chcąc ich pokonać, ale sam został przez nich zabity. Niektórzy zwolennicy historycznego tradycjonalizmu, próbowali zmniejszyć 60-letnią przepaść czasową między śmiercią Właduka i przejęciem tronu przez Borutę - która byłaby za długa, jeśli miał panować tylko jeden władca - zakładając, że to pierwsze wydarzenie miało miejsce później, a to drugie (zwłaszcza - to drugie) wydarzyło się wcześniej niż zakładano, ale owa alternatywna chronologia nie znajduje zwolenników.Istnieje również koncepcja, zaproponowana przez Janeza Krotca, że pierwotne imię Siemowita pierwotnie brzmiało Ratomir, a po przejęciu władzy przyjął nowe, bardziej monarsze imię oznaczające ,,Pana ziemi". Wówczas jest utożsamiany z pewnym księciem, prześladującym chrześcijan, wspomnianym przez Popa Dukljana.

Teoria rewizjonistyczna[]

Teoria dwóch Siemowitów[]

Advertisement